100 procent, albo nic

blog wpis

Zdrowe odżywianie się, diety eliminujące – wegetarianizm, weganizm

Post zbiorczy na temat mojego podejścia do zdrowego stylu życia. O tym, skąd wziął się u mnie zapał do diety wegetariańskiej, miałam napisać już dawno. Temat jest obszerny i porusza wiele zagadnień oraz wątków odbiegających od samej tematyki jedzenia i produktów.

Dyskusja pod jednym z krótkich filmików na TikTok’u nakłoniła mnie, by nadać tej historii konkretną strukturę i oprzeć o jedną myśl. Mianowicie, 100 procent, albo nic. Ta „zasada”, filozofia myślenia wiele razy wprowadzała mnie we frustracje i działała niczym stoper, który podcinał skrzydła za każdym razem, gdy brałam się za wprowadzanie zdrowych nawyków i zmianę swojego podejścia do odżywiania. Teraz podchodzę do tego bardzo luźno, a dodatkowo jestem dość świadoma wpływu jedzenia na nasze codzienne życie. Ale nie zawsze tak było. Kiedyś bardzo niszczyłam swój organizm, tkwiąc w błędnym kole złych nawyków, śmieciowego odżywiania się, kompulsji i związanych z nimi wyrzutami sumienia.

Ale wracając do historii. Odnosi się ona do filmiku przedstawiającego wycieczkę po Carrefour Bio oraz asortyment sklepu. Była to pierwsza wizyta w tym mini markecie i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona liczbą dostępnych produktów wegańskich. Uważam, że tworzenie i promowanie takich miejsc przez wielkie przedsiębiorstwa/sieci handlowe w ogólnym rozrachunku daje dużo dobra, ponieważ ułatwia zabieganym osobom podejmować fajniejsze decyzje żywieniowe, decydować się na wegańskie zamienniki, a dodatkowo promuje weganizm w oczach innych. Do rzeczy – jedna z użytkowniczek platformy zostawiła swój komentarz, który mówił ogólnie o tym, że to wszystko wygląda jak marketing dla samego zarobku, a nie dla dobra planety i zwierząt. Fakt ten potwierdzają min. plastikowe, ładne opakowania itd. Wywiązała się pomiędzy nami długa dyskusja. Moja rozmówczyni zarzuciła, że jest to czysty biznes, ceny są wysokie, nie powinno się wspierać takich miejsc, aby pokazać (im), że to nie jest ok i aby móc coś zmienić. Zaznaczyła również (bardzo słuszne!), że wiele tych rzeczy można zrobić w domu, jest taniej, zdrowiej i ogólnie wspaniale, a to co robią te firmy to wyciąganie kasy z biednych ludzi (tu już trochę mniej słusznie).

Radykalizm nie jest dobry, a świat nie jest czarno biały

Jak pokazują ogólnodostępne dane (CBOS, GUS) coraz więcej Polaków ogranicza spożycie mięsa w diecie. I po części, te demonizowane markety z plastikowymi opakowaniami, również się do tego przyczyniły. Coraz popularniejszy robi się ruch zwany fleksitarianizmem. Nie narzuca on presji kompletnego wyrzeczenia się mięsa, ale zakłada postawę bardziej elastyczną. Świadomość wpływu spożycia mięsa na kondycję naszej planety i podejście do wegetarianizmu i weganizmu zmienia się znacząco. Jednak nadal zdarza mi się rozmawiać z osobami, które nie są do tego przekonane lub wolą nie klasyfikować się pod jakąkolwiek nazwą (nawet jeśli tego mięsa nie spożywają) ze względu na stereotyp weganina, który nadal zdaje się występować w naszym otoczeniu. Często zraża on postronne osoby swoimi oczekiwaniami, co do reszty społeczeństwa. Buduje on wizję diet bezmięsnych jako czegoś, co ma bardzo wysoki próg wejścia, jest elitarne i potrzebuje dużego zasobu czasy, aby to wszystko ogarnąć. Ma wysokie oczekiwanie wobec innych ludzi i podmiotów publicznych/handlowych, które funkcjonują w społeczeństwie. Nie jest to teoria, którą stworzyłam sama. Jest to zjawisko, o którym słucham w rozmowach w kontekście obaw, jakie mają inne osoby, niebędące w „świecie wege”.

Zacznij tu gdzie jesteś, z tym co masz

Robienie samemu produktów w domu będzie znacznie lepsze dla Ciebie i twojej kieszeni. Kotlety wegańskie z ciecierzycy, mleko roślinne, wege pasty kanapkowe – możesz to wykonać w bardzo krótkim czasie (i przy mniejszych kosztach). Takie pasty, czy dania będą też zdrowsze i bardziej wartościowe. Nie w każdym przypadku – np. mleka roślinne dostępne w sklepach (nie wszystkie!) są fortyfikowane – wzbogacone o wapń i żelazo. Jednak, jeśli nie masz na to czasu, nie masz do tego głowy, możesz bazować na gotowcach, a coraz szersze oferty wielkich marketów i koncernów spożywczych nam w tym pomagają. Nawet jeśli są to działania wymierzone typowo na zarobek (bo przecież na tym polega biznes), ułatwiają one życie części społeczeństwa, która chce ten sposób żywienia, ograniczający mięso, wdrażać w swoje życie. Koncerny robią również dobrą robotę, promując całościowo ruch wege. Jeśli choć jedna osoba pomyśli sobie – „ee ten cały weganizm nie taki zły, teraz praktycznie wszystko w sklepach na wyciągnięcie ręki, może też spróbuję ograniczyć mięso, skoro jest to takie easy” – to jest już sukces. Dla nas i dla planety.

Nie musisz kupować wyłącznie na lokalnym ryneczku zabierając ze sobą swoją siatkę. Nie musisz wyrzekać się wszystkiego, co jest opakowane w plastik. Nie musisz przeliczać śladu węglowego każdego produktu, który zjesz. Nie musisz odżywiać się tylko i wyłącznie produktami nieprzetworzonymi i zrobionymi samemu. Nie musisz wyrabiać w domu chleba oraz wykonywać samodzielnie tempehu. Możesz to zrobić. Niektóre te czynności będą dla dobra planety, a jeśli będę zgodne z tobą – będą również dla twojego dobra. Ale nikt nie ma prawa wywierać na tobie presji, że tylko ta droga jest dobra i musimy postępować w ten sposób, bo inaczej się nie liczy.

A wracając do początku, właśnie na tej myśli zbudowałam całe swoje podejście do zdrowego stylu życia, aby dbać o siebie, zwierzaczki i planetę. Więc jestem przykładem, że można. 😊

Dla jasności – całym sercem jestem za ideą ograniczania lub całkowitego wyeliminowania mięsa z diety (z powodów zarówno etycznych, jak i środowiskowych). Jestem świadoma wpływu, jaki mamy na naszą planetę i zagrożeń, które przed nią stoją, jeśli nie zmienimy naszego postępowania. Jednak wiem też, że aby wprowadzać jakiekolwiek zmiany na poziomie zachowania, wyborów, czy światopoglądu, trzeba to robić małymi krokami. A presja, stawianie ogromnych wymagań i perfekcjonizm (przelewany na siebie i na innych) są wrogami jakiejkolwiek zmiany.

Hej, mam na imię Natalia
Hej, mam na imię Natalia

Kocham gotować i kocham sport. Dlatego założyłam tę stronę. Chce dzielić się z wami sposobami i przepisami na pyszne, wegetariańskie i wegańskie dania dla aktywnych kobiet. Dieta to nie nakaz, to sposób życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *